Po przeczytaniu tej krótkiej nowelki zrozumiałam jak bardzo Stephenie Meyer jest związana z Zmierzchem. Jest to nierozerwalna nić porozumienia (i wykorzystywania tych książek już w tak wyraźnie komercyjny sposób) pomiędzy autorką i jej bestsellerową sagą. Nie oszukujmy się gdyby Meyer nie napisała tej nowelki nikt by nie płakał, ale jednak sama książka została wydana, aby zbić na niej pieniądze.
Sama fabuła dla osób, które przeczytały "Zaćmienie" jest ona znana. Z tego powodu czytaniu nie towarzyszą żadne momenty zaskoczenie, niedowierzanie czy jakiekolwiek uczucia. Książka opowiada o tytułowej Bree Tanner, która jest jednym z nowonarodzonych wampirów w Seattle. Razem z całym swoim stowarzyszeniem ma w planach zaatakować "naszych ukochanym wampirków" z Forks.
Jedynym naprawdę ciekawym elementem fabuły tej książki jest dodanie dwóch postaci, które możemy bliżej poznać. Mam na myśli Diega i Freda, czyli dwóch innych nowonarodzonych wampirów. Ich losy ściśle łączą się z główną bohaterką, czyli Bree.
Styl pisania autorki jest przyjemny, gdyż niezwykle prosty. Całą książkę czytało się płynnie bez żadnych dodatkowych postoi i niepotrzebnych momentów zatrzymania. Cieszę się także, że przyjemny styl pisania, choć trochę bezuczuciowość podczas czytania tej nowelki.
Nowelkę "Drugie życie Bree Tanner" nie chcę nikomu polecać, bo nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest gniot nad gniotami. Nie chcę także, aby ktoś tego nie czytał, bo ja tak napisałam. Czytajcie jeśli chcecie, ja jednak nie jestem zachwycona tym co zaprezentowała tutaj Stephenie Meyer.
Tytuł: Drugie życie Bree Tanner
Autor: Stephenie Meyer
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 201
Ocena: 4/10